• Ania

Moja lunula

Aktualizacja: 4 sie 2020


foto. Ewa Milun – Walczak


Wieje lekki wiatr a przez liście kasztanowca przebijają się ostatnie promienie letniego słońca. Jest środek października i w końcu mam chwilę, żeby odciąć się od całego świata i odpocząć. Huśtawka, na której się huśtam przypomina chustę do noszenia dzieci. Otula mnie całą dokoła, dając przyjemne uczucie bezpieczeństwa i spokoju. Już wiem, czemu moja córka była takim chuściochem. Jest ciepło, rześko, czuję świeże wiejskie powietrze.


Pozwalam myślą błądzić, oczy nie muszą się na niczym skupiać.

Góra, dół, góra, dół


Taki sam kasztanowiec, taka sama stodoła i taki sam domek miał mój wujek na wsi koło Rypina. Co roku spędzałam tam wakacje z siostrą i kuzynami. Do dzisiaj nie wiem jakim cudem moi dziadkowie dawali sobie z nami radę. Całe dnie biegaliśmy po polach, budowaliśmy szałasy w lesie, zaśmiecaliśmy małe jeziorko wujka zbudowanymi z drewna łódeczkami i żaglówkami. Był to czas totalnej beztroski. Dookoła słychać było tylko cykanie świerszczy, rechotanie żab, ewentualnie jakieś krowy i psy. Czułam się tam wolna. Nigdy nie zapomnę trzech kasztanowców stojących na rodzinnej ziemi, pod którymi spędziłam jedne z najfajniejszych dni w swoim życiu.


Pojawia się uczucie tęsknoty. Teraz takie widoki mam raz, maksymalnie dwa razy w roku. Na co dzień duszę się w dużym mieście. Nigdy nie chciałam tutaj mieszkać, jednak zakochałam się i pierwszy raz w życiu zrobiłam coś w 100% dla siebie. Posłuchałam swojej wewnętrznej Mądrej Kobiety. Z dnia na dzień przeprowadziłam się z małego miasta w centrum Polski, do stolicy. Tutaj osiadłam, założyłam rodzinę, znalazłam całkiem sympatyczną pracę. Jednak wciąż brakuje mi poczucia szczęścia, spokoju, spełnienia.


Schodzę z huśtawki i idę na spacer po lesie. Dowiaduję się o mocy lasu, drzew. Czuję bliskość natury ziemi. Wilgotna trawa chłodzi mi stopy. Jest cicho. Siedzę obok wysokiej brzozy, patronki kobiecości. Czuję się niepełna. Nie akceptuję się w wielu rolach, w których postawiło mnie życie. Czy to da się zmienić?


Podczas swojego pobytu na wsi mam szansę uczestniczyć w Kręgu Kobiet i poczuć jego moc. W ciągu dwóch pełnych dni, zachodzi we mnie przemiana.


Dziękuję Emila, Kobieto Lasu. Za Twoją weekendową regenerację. Za to, że nauczyłaś mnie patrzeć w głąb siebie. Że dałaś mi miejsce, żebym mogła być sobą i zobaczyłaś mnie. Że pozwoliłaś mi kochać to co kocham, że nie oceniałaś mnie i okazałaś wsparcie. Nauczyłaś rozmawiać z drzewami. Za bliskość. Za bycie tu i teraz. Wyruszam w drogę wewnątrz siebie – co mi przyniesie nie wiem, jestem podekscytowana podróżą. Chcę pracować z ludźmi, zwierzętami i pisać. Żyć blisko z naturą.


Nazywam się Ania, a to jest moja lunula

16 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie